Niestety pechowo dla polskiego kierowcy, podobnie jak dzień wcześniej w Cardiff dla Tomasza Golloba, zakończył się start na torze Silverstone w ramach GP Wielkiej Brytanii.
Robert Kubica tym razem nie przywiózł żadnych punktów do klasyfikacji generalnej MŚ i od trzech sezonów nie potrafi przełamać fatalnej passy tego legendarnego toru.
Wprawdzie w sobotę kwalifikacje dla Polaka, także były huśtawką nastrojów, ale szóste miejsce, które ostatecznie wywalczył w sobotę, dawało minimalną nadzieję na sukces.
Wyścig niedzielny, a przynajmniej jego początkowa faza dawała nadzieję na zaprawdę świetne miejsce. Kubica znakomicie wystartował, i przedarł się na znakomite trzecie miejsce. Tempo nie było dla jakieś wybitne, ale kierowca Renault utrzymywał bezpieczną przewagę nad Rosbergiem i szalejącym Alonso.
Niestety marzenia o kolejnym "pudle" w tym sezonie pękły jak bańka mydlana na "kółku" nr 20. W wyniku awarii układu napędowego Kubica musiał wysofać się z wyścigu. Chwilę wcześniej doszło do małwgo incydentu między Kubicą, a Alonso. Hiszpan ściął zakręt i w nieprzepisowy sposób minął Polaka. Kosztowało go to karę przejazdu przez aleję serwisową i koniec szans na dobry wynik.
Wyścig niezagrożony ukończył Mark Webber, tuż przed Hamiltonem i Rosbergiem. Kolejne zawody czekają na nas 25 lipca w Niemczech.