Czy można wymarzyć sobie lepszy początek sezonu dla Fernando Alonso, który debiutując w barwach Ferrari sięga po laury zwycięstwa? Z pewnością po bardzo udanych treningach i kwalifikacjach, taka sytuacja była do przewidzenia, ale to nie Hiszpan wyszedł z pierwszego zakrętu jako lider wyścigu.
Start był udany dla Sebastiana Vettela, który zdołał utrzymać pierwszą pozycję. Na drugie miejsce wysunął się Fernando Alonso, tuż przed Felipe Massą. Szczęście nie dopisało Robertowi Kubicy. Wychodząc z pierwszego zakrętu, został uderzony w tył bolidu przez Adriana Sutila. Bolid Renault obrócił się, a Polak powrócił do rywalizacji dopiero na 21 pozycji. W trakcie, gdy Kubica sukcesywnie przesuwał się w górę stawki, na czele nadal wiódł prym Vettel, zwany również jako "Baby Schumacher". Dobre tempo Polaka zostało zakłócone "przetrzymywaniem" przez Sebastiana Buemi, dlatego też mechanicy wezwali Kubicę na pierwszy Pit Stop wcześniej niż planowali. Chwile później do alei serwisowej zjechał drugi kierowca Renault, Witalij Pietrow, który niestety nie mógł kontynuować dalszej jazdy z powodu kłopotów z zawieszeniem. Teraz Renault mogło liczyć tylko na swoją jedyną w stawce "pszczółkę". Robert po zmianie opon zaczął "kręcić" rekordowe czasy, co poskutkowało uzyskaniem najszybszego okrążenia w wyścigu. Szybkie tempo krakowianina pozwoliło mu na wyprzedzenie Pedro de la Rosy, oraz Sebastiana Buemi. Na tym dobra passa się kończy. Robert już do końca wyścigu utkwił za najbardziej doświadczonym kierowcą w stawce, Rubensem Barrichello.
Na około 16 okrążeń przed metą Vettel jako lider wyścigu, informuje swojego inżyniera o kłopotach z bolidem. Silnik w bolidzie Red Bulla traci moc. Wykorzystuje to Fernando Alonso, który bez problemu wyprzedza młodego Niemca, a chwile później manewrem wyprzedzania popisuje się Felipe Massa. Vettel spada na trzecią pozycję i jedyne co mu pozostaje, to dojechać do mety z jak największą ilością punktów. Ostatecznie kierowca Red Bulla zostaje jeszcze "połknięty" przez srebrną strzałę Lewisa Hamiltona i tym samym kończy tak dobrze zapowiadający się dla niego weekend na czwartej pozycji.
Inauguracyjny wyścig sezonu 2010 był zdecydowanie najbardziej udany dla zespołu Ferrari. Czerwone bolidy spod znaku wierzgającego konia, zdobyły dublet. Debiutujący we włoskiej stajni Fernando Alonso, sięga po najwyższe trofea. Massa udowadnia swoją wielką klasę i talent, mimo tak długiej przerwy w ściganiu. Team Renault mimo braku zdobyczy punktowej, może być w pełni zadowolony z kondycji bolidu R30, który w opinii Robert Kubicy : "Ma potencjał".
Objazdowy cyrk F1 za dwa tygodnie przywita najszybszych kierowców świata na torze w Melbourne. Kolejne starcie, kolejna walka o wygraną, tym razem w wyścigu o GP Australii.
Monia